Obiecane muffiny są dziś w końcu na tapecie! Przepis bardzo prosty i przyjemny, a i dla podniebienia wyśmienity.
Skład składnikowy:
1 czekolada mleczna pokrojona w drobną kostkę
1 i 3/4 szklanki mąki pszennej (typ ok. 450)
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
2 łyżeczki kakao
1 szklanka mleka
1/3 szklanki oliwy z oliwek lub oleju
1 jajko 1 cukier waniliowy
do polewy:
1 czekolada biała
1/4-1/5 szklanki mleka
Wszystkie składniki na masę mieszamy w dużej misce, tak aby konsystencja była gładka z wyjątkiem grudek mlecznej czekolady.
Przekładamy masę do foremek na muffinki i pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 180*C (termoobieg) przez około 15-20 minut. Dobrze aby foremki były w miarę sztywne!
Po lekkim przestygnięciu polewamy roztopioną białą czekoladą. Czekoladę roztopić najlepiej z niewielką ilością mleka.
Mówiłam że szybko i przyjemnie :)
Podjęłam nawet próby artystycznego ujęcia zagadnienia
I jak widać na załączonych ilustracjach...chciałam dobrze, a wyszło jak zawsze :) Dlatego też może bardziej archeologicznie podejdę do tego zagadnienia:
Przekrój profilu S muffina oraz
Widok na obiekt muffinowy od NE.
Żegnam się tym miłym akcentem i życzę smacznego!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
środa, 11 stycznia 2012
wtorek, 10 maja 2011
Czekoladowych specjałów ciąg dalszy
Przeglądając "Piasta" znalazłam koleiny artykuł traktujący o czekoladzie. Tym razem autor, tajemniczy J. B. (notabene ten sam, który popełnił poprzedni artykuł o czekoladzie), wyjaśnia w jaki sposób rozpoznawać sfałszowaną czekoladę!
Miłej lektury!
Miłej lektury!
poniedziałek, 9 maja 2011
Cykl używkowy - czekolada!
Na dziś przygotowałam kolejną odsłonę cyklu używkowego, a w niej przepis na czekoladę, który wyszperałam w XVII części "Piasta" z 1830 r.
Aby przepis był bardziej zrozumiały postanowiłam uraczyć Was moim komentarzem i refleksjami na temat.
Kakao karakas, a w rzeczywistości caracas to odmiana bardziej szlachetna, pochodząca (jak sama nazwa wskazuje) z Wenezueli. Niestety nie orientuje się czy można i ewentualnie gdzie zakupić ziarna tej odmiany. Myślę, że jakby popróbować w sklepach typu "Pożegnanie z Afryką", "Świat kawy i herbaty" itp. to może się udać!
Czym jest balsam peruwiański? Jest to gęsta, ciemna i nie wysychająca ciecz. Jego głównym składnikiem jest cynameina – frakcja olejkowa będąca mieszaniną benzoesanu benzylu i cynamonianu benzylu. Ma on przyjemny zapach, przypominający wanilię i cynamon. Jego nazwa jest myląca – nie pochodzi on bowiem z Peru. Jednym z głównych obszarów występowania woniawca (tak zwany jest potocznie w Polsce) jest lesisty obszar w San Salvador, nad Oceanem Spokojnym, zwany też „wybrzeżem balsamicznym”. Przymiotnik „peruwiański” balsam otrzymał dlatego, iż jednym z głównych portów na szlaku exportowym tego surowca był peruwiański port Callao w Limie. Drzewo produkuje wydzielinę w sposób naturalny, jednak w niewielkich ilościach. Metodą przemysłową balsam peruwiański pozyskiwany jest na skutek uszkodzeń mechanicznych lub termicznych. Patologiczną wydzielinę otrzymuje się poprzez zdjęcie kory, nacięcie i przypalanie pnia drzewa. Balsam zbiera się do mokrych szmatek, które po nasiąknięciu wygotowuje się i wyciska.
Na koniec jeszcze podam przelicznik miary:
po skomplikowanym i wnikliwym liczeniu wychodzi mi, że
1 funt to dziś 0,406 kg
1 drachma to dziś 3,1 grama (0,0031 kg)
Aby przepis był bardziej zrozumiały postanowiłam uraczyć Was moim komentarzem i refleksjami na temat.
Kakao karakas, a w rzeczywistości caracas to odmiana bardziej szlachetna, pochodząca (jak sama nazwa wskazuje) z Wenezueli. Niestety nie orientuje się czy można i ewentualnie gdzie zakupić ziarna tej odmiany. Myślę, że jakby popróbować w sklepach typu "Pożegnanie z Afryką", "Świat kawy i herbaty" itp. to może się udać!
Czym jest balsam peruwiański? Jest to gęsta, ciemna i nie wysychająca ciecz. Jego głównym składnikiem jest cynameina – frakcja olejkowa będąca mieszaniną benzoesanu benzylu i cynamonianu benzylu. Ma on przyjemny zapach, przypominający wanilię i cynamon. Jego nazwa jest myląca – nie pochodzi on bowiem z Peru. Jednym z głównych obszarów występowania woniawca (tak zwany jest potocznie w Polsce) jest lesisty obszar w San Salvador, nad Oceanem Spokojnym, zwany też „wybrzeżem balsamicznym”. Przymiotnik „peruwiański” balsam otrzymał dlatego, iż jednym z głównych portów na szlaku exportowym tego surowca był peruwiański port Callao w Limie. Drzewo produkuje wydzielinę w sposób naturalny, jednak w niewielkich ilościach. Metodą przemysłową balsam peruwiański pozyskiwany jest na skutek uszkodzeń mechanicznych lub termicznych. Patologiczną wydzielinę otrzymuje się poprzez zdjęcie kory, nacięcie i przypalanie pnia drzewa. Balsam zbiera się do mokrych szmatek, które po nasiąknięciu wygotowuje się i wyciska.
Na koniec jeszcze podam przelicznik miary:
po skomplikowanym i wnikliwym liczeniu wychodzi mi, że
1 funt to dziś 0,406 kg
1 drachma to dziś 3,1 grama (0,0031 kg)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

