Z nazwą owych pierogów jest związana dość zawiła historia. Pierogi te pochodzą z kresów, dawnych terenów Rzeczpospolitej. Najpopularniejsze były we Lwowie. Przed II Wojną Światową nazywane były pierogami polskimi, lecz po zmianie granic na mocy układu jałtańskiego Lwów znalazł się poza granicami Polski. Tym też sposobem zaczęto pierogi nazywać ruskimi. Co prawda nie była to niby Rosja, ale w świadomości wielu ludzi bardzie Rosja niż Ukraina, a już na pewno dawne tereny Rusi Kijowskiej.
Na Ukrainie czy w Rosji pierogi te zwane są wciąż polskimi, a gdy w restauracji poprosimy kelnera o pierogi ruskie to zapewne zrobi wielkie oczy!
Ciekawostką jest to, że nowa nazwa dość długo nie przyjmowała się w jednym z polskich miast. Dla osób znających historię jest to prawdo podobnie jasne. Chodzi tu o Wrocław do którego wysiedlono wielu mieszkańców kresów wschodnich, w tym Lwowa.
Spis składnikowy:
Farsz:
- 3 łyżki masła
- 1 posiekana cebula
- 500 g twarogu
- 4 ziemniaki
- sól, pieprz
Ciasto:
- 1/2 kg mąki pszennej
- 1 łyżka soli
- ok. 1 szklanka letniej wody
Mąkę przesiać na stolnicy, dodać sól i wodę. Zagnieść ciasto, dobrze wyrobić – ma być wolne.
Ugotować ziemniaki i dokładnie je rozgnieść. Wymieszać z serem dodając pozostałą sól, pieprz i podsmażoną wcześniej na maśle cebulkę. Na stolnicy rozwałkować płat ciasta tak na grubość kilku milimetrów ( ciasto jest bardzo plastyczne), szklanką wykrawać krążki. Na każdy krążek nałożyć porcję masy serowo - ziemniaczanej i dokładnie skleić brzegi (ja to robię przeważnie maszynką). W dużym garnku zagotować ok 1,5 l wody i porcjami wrzucać do niej pierogi (nie więcej niż 10 jednocześnie). Wody nie solimy. Gotować do czasu aż pierożki wypłyną na wierzch, delikatnie mieszając, tak żeby nie uszkodzić skórki.
Można je podawać ze śmietaną, zasmażką z cebuli i słoniny lub masłem. Ale ja najbardziej lubię odsmażane na maśle z dodatkiem kopru i pietruszki.
Smacznego!