Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konserwacja żywności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konserwacja żywności. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 kwietnia 2013

Wywiad dla Pawła Lorocha z Gastrofazy

Do posłuchania o dawnych zwyczajach żywieniowych :)
http://www.youtube.com/watch?v=4U7ISpE9it4&list=PLypEAvaAV9rD-UgRg6aNKDIQTh5Hd-Zez&index=5

środa, 12 września 2012

Ogórki kwaszone na zimę wg Ćwierczakiewiczowej

Przeglądając wczoraj jeden z kalendarzy Ćwierczakiewiczowej znalazłam interesujący przepis na kiszone ogórki.
Ciekawy, bo nieco inny od klasycznego, znanego wszystkim kiszonego ogóra :0 A przynajmniej tak mi się wydaje, oceńcie sami:

"Trzy garnce wody, szklankę winnego octu, szklankę wódki francuskiej, półtora funta soli zagotować razem. Opłukane ogórki bez okrawania końców ułożyć w baryłkę, przekładając liśćmi wiśniowemi, winogronnemi, gdzieniegdzie dębowemi, tych ostatnich nie wiele bardzo, kawałkami chrzanu posypać, koprem i jeżeli kto lubi czosnku kilka ząbków na całą baryłkę. Z wierzchu pokryć grubą warstwą liści, aby ogórków nie było widać i otworem na szpunt zalać gotującym odwarem do pełna, zaraz zaszpuntować z lekka. Na drugi dzień otworzyć, dolać pełno pozostawionym sosem, gdyż zawsze opadnie, gdy ostygnie zaszpuntować i zalać pakiem. Postawione w dobrej, niewilgotnej piwnicy, do świeżych wiosennych dotrwają, smakując najwyborniej."

Interesujące jest dodawanie wódki do sosu. Do tego francuskiej :) Może wódka francuska to jednak nie wódka w takim znaczeniu jak każdy z nas ma na myśli?

No nic, przepis trzeba wypróbować, dlatego też zabieram się do szukania części składowych jak np liście wiśniowe czy winogronowe...


wtorek, 20 marca 2012

Ratujemy beczkę piwa. Z dawnych metod konserwacji żywności.

Witam wszystkich wiosennie! A jest i po co i na co, bo za oknem prawdziwa wiosna. Na jak długo? To się zobaczy...

Zalegając na sekretariatowym fotelu mam możliwość nadrobienia zaległości kulinarno-piśmienniczych, ponieważ żadnej poważnej pracy przeprowadzić nie mogę, a to z uwagi na tzw. interesantów, co to wiecznie czegoś chcą. I tym sposobem zalegam ze sprawami inwentaryzacji i animacji z reduty Oriona! Ale nic to, przynajmniej oddaje się z przyjemnością lekturze "poradnika zdrowia..." z początku XIX wieku.

Postanowiłam wrzucić, krótką ciekawostkę piwowarską, którą wygrzebałam z Piasta, którego powtórnie przeglądałam, w bliżej nie określonym celu.



Z niemieckich nowości, ktoś postanowił donieść, że jest sposób na zbyt szybkie kwaśnięcie piwa. A mianowicie do beczki z piwem należało dodać upalonej bylicy i drzewa bukowego. Upalonej to mało powiedziane, bo konkretnie chodzi o popiół powstały ze spalania wyżej wymienionych. Może też być węgiel, który się ściera na proszek.

bylica

liść drzewa bukowego

To już kolejny przykład w literaturze, z jakim się spotykam, który ma potwierdzać dobroczynny wpływ węgla (dobroczynny w sensie wydłużający termin przydatności do spożycia) czy popiołu na produkty łatwo ulegające psuciu. Z resztą nie tylko te łatwo ulegające psuciu. Generalnie popiół ma właściwości konserwujące. A jak to się dzieje?
cytując Wikipedię:
"Popiół — stała pozostałość po spaleniu substancji organicznej, np. paliw stałych lub płynnych, czy masy organizmów żywych. Popiół jest produktem wtórnym, otrzymywanym przez działanie wysokiej temperatury na substancje mineralne zawarte w materiale. Zawiera większość pierwiastków, które się w nim znajdowały, choć wchodzą one po spopieleniu w skład innych związków chemicznych."

I tak w przypadku popiołu roślinnego uzyskuje on odczyn zasadowy, który ma silne właściwości konserwujące, ponieważ działa zabójczo na wszelkie drobne żyjątka, które mogłyby rozwinąć się i w ten sposób popsuć produkt - w tym przypadku, o zgrozo!, nasze piwo!